2009 Argentyna

Martin Fierro

Z wizytą u Raula… W posiadaniu Raula jest księga Martin Fierro. Jest to historia Argentyny, poemat, coś w rodzaju naszego Pana Tadeusza, wszystko wierszem. Księgę tą Raul odziedziczył po swojej babci. Spytałem się skąd ona ją miała, odpowiedział enigmatycznie, że przez tę księgę zginęło kilka osób. Nie do końca chciało mi się wierzyć, ale egzemplarz który jest w jego posiadaniu jest prawdziwym unikatem. Wszystkie obrazki umieszczone w książce są namalowane ręcznie. Książka ta podobno jest prawdziwym rarytasem na rynku antyków. Raul chce ją sprzedać. Podobno Biblioteka Narodowa w Buonos Aires oferuje 50 tysięcy dolarów. Raul chce ją sprzedać za 100 tysięcy.  Autentyczność tych informacji potwierdził znajomy Agrentyńczyk (dość wiarygodna osoba). Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę o info..

(więcej…)

Łapki

Do Perito Moreno przyjechaliśmy zobaczyć starożytne malowidła w Cueva de las Manos (Jaskinia Rąk). Zobaczyliśmy je. Poza tym wędrowaliśmy przepięknym kanionem, zabłądziliśmy na pustyni ponad nim, odnaleźliśmy drogę, ale jakimś cudem ponad siedemdziesiąt kilometrów od miejsca w którym chcieliśmy się znaleźć, w końcu jednak szczęśliwie wróciliśmy na nasz camping u lekko zwariowanego Raula. (więcej…)

Laguna Toro i noc w grzmocie nawałnicy

Z okazji przedłużonego pobytu w El Chalten zafundowaliśmy sobie dwudniowy trek, który kolorowo wypełnił nam czas oczekiwania na najbliższy autobus do Perito Moreno. Chcieliśmy jeszcze raz zobaczyć szczyty Cerro Torre, Fitz Roy i ich towarzyszy. Tym razem z nieco innej perspektywy, tym razem wszystkie obok siebie. (więcej…)

dalej przez gory i doliny – Park Narodowy Los Glaciares

Z pewnym opóźnieniem wydostaliśmy się z Puerto Natales i Chile. Dziś znów bawimy na terytorium Argentyny. Pozostawiliśmy za sobą Torres Del Paine, ale nie Andy. Ostatnie dni mijają nam pod znakiem Parku Narodowego Los Glaciares, największego parku narodowego Argentyny, kolejnego na naszej drodze rezerwatu biosfery UNESCO. (więcej…)

Cerro Torre i Fitz Roy

Wciaz jestesmy w El Chalten. Utknelismy w tej malej miejscowosci, ktora jest baza wypadowa na Cerro Torre. Autobusy odjezdzaja stad co drugi dzien. NIestety obecnie jest szczyt sezonu i na jeden nie bylo juz miejsca. Jedziemy jutro w nocy do Perito Moreno (miejscowosc, nie mylic z lodowcem, ktroy juz zobaczylismy). W El Chalten planujemy jeszcze jeden maly trek, aby zobaczyc Cerro i Fitz z jednego punktu widokowego chociaz to tez pewne nie jest bo  strasznie sie chmurzy i wieje. Widoki znikome. Dzisiaj albo jutro Edytka wklei swoj tekst z opisem wrazen ostatnich dni. Zapraszam

 

 

Ziemia Ognista … parę słów opisu tego co pokazał Wojtek

Ostatni wieczór w Ushuai dobiega końca (wtorek). Zakwasy od pasa w dół mego nieco rozleniwionego ciałka powtarzają mi wciąż, że jesteśmy w górach, choć nie tylko. Ushuaia uważana z najdalej wysunięte na południe miasto świata zamyka się z jednej strony wybrzeżem Kanału Beagle, z drugiej pnie się coraz wyżej ku górom, bokami zaś rozrasta się coraz dalej – jak to miasto. (więcej…)

Tierra del Fuego – Ziemia Ognista (Ushuaia)

Kiedy odpływalismy od Tierra del Fuego, żegnało nas stado delfinów. Poniżej widoki z lodowca w Ushuaia i okolicznych lasów. Piękne treki tam zrobiliśmy. W tym momencie jesteśmy w Chile. Za kilka godzin jedziemy oglądać jedne z największych koloni pingwinów, a jutro wyruszamy na Torres del Paine.

(więcej…)

Tierra del Fuego – Ziemia Ognista (Ushuaia)

Jesteśmy na końcu świata, dalej już nie pojedziemy.   Ushuaia jest najbardziej wysunietym miastem na południe na świecie.Nazywają to miejsce Fin del Mundo. Ostatnio pustka w głowie.. Lącza internetowe ledwie ciągnie, chyba jesteśmy za daleko, więc następne zdjecia za kilka dni.

W piątek  w Głosie Koszalin, ukaże sie mały tekscik z naszej podróży. zapraszam

Patagonia – Peninsula Valdes

Peninsula Valdes jest niezwykłym miejscem w Patagoni. Jeśli chodzi o różnorodność występowania rzadkich gatunków zwierząt podobno jedyne takie na świecie. Wieloryby, orki, lwy morskie, foki,  pingwiny i inne gatunki zwierząt przypływają tu na kilka miesięcy w roku w swojej wędrówce po oceanach. Wszystkie te zwierzęta można tutaj podziwiać z bliska w ich naturalnym środowisku. Dla mnie ta krótka wizyta była wspaniałą inspiracją fotograficzną. Nie czuję się fotografem przyrody, ale co robić kiedy widzi sie tak piękne widoki. Pierwsze zdjęcie w skali 1-5, jest dla mnie 4+, tzn. że jestem całkiem zadowolony. Więcej o tym miejscu i naszym pobycie napisała poniżej Edytka, serdecznie zapraszam.

Puerto Piramides i Peninsula Valdes

W naszej podróży, szybciej niż przewidywaliśmy dotarliśmy do Patagonii. W drodze z Buenos Aires do Ushuai zatrzymaliśmy się na kilka dni przy półwyspie Peninsula Valdes – jednej z najwspanialszych ostoi wciąż jeszcze dzikiej przyrody Ameryki Południowej – tak piszą w przewodnikach – i z tym zgadzam się w stu procentach. (więcej…)

Słów kilka o San Antonio

Pojechaliśmy tam na dzień, zostaliśmy trzy. To miasteczko żyje własnym życiem.
Do San Antonio dotarliśmy wczesnym popołudniem. Wysiedliśmy z autobusu na maleńkiej stacji, wiatr zawiewał wszechobecny piasek, słońce paliło, kobieta z dzieckiem siedziała na pobliskiej ławeczce, mężczyzna ze stacji głośno zachęcał do kupna lodów i zimnych napoi, poza tym cisza. (więcej…)

San Antonio de Areco

PARILLA- czyli grillowanie po argentyńsku

Psy na ulicach San Antonio to temat na dużą historię. Bardzo towarzyskie, mające w zwyczaju towarzyszyć miejscowym i przyjezdnym podczas spacerów.

Yerba mate jest w Argentynie napojem numer jeden. Tutaj na zdjęciu automat z gorącą wodą do zalewania yerby.

Kosz na śmieci

Czerwony beret gaucho

pl_PLPL