Tierra del Fuego – Ziemia Ognista (Ushuaia)

Kiedy odpływalismy od Tierra del Fuego, żegnało nas stado delfinów. Poniżej widoki z lodowca w Ushuaia i okolicznych lasów. Piękne treki tam zrobiliśmy. W tym momencie jesteśmy w Chile. Za kilka godzin jedziemy oglądać jedne z największych koloni pingwinów, a jutro wyruszamy na Torres del Paine.

(więcej…)

Tierra del Fuego – Ziemia Ognista (Ushuaia)

Jesteśmy na końcu świata, dalej już nie pojedziemy.   Ushuaia jest najbardziej wysunietym miastem na południe na świecie.Nazywają to miejsce Fin del Mundo. Ostatnio pustka w głowie.. Lącza internetowe ledwie ciągnie, chyba jesteśmy za daleko, więc następne zdjecia za kilka dni.

W piątek  w Głosie Koszalin, ukaże sie mały tekscik z naszej podróży. zapraszam

Patagonia – Peninsula Valdes

Peninsula Valdes jest niezwykłym miejscem w Patagoni. Jeśli chodzi o różnorodność występowania rzadkich gatunków zwierząt podobno jedyne takie na świecie. Wieloryby, orki, lwy morskie, foki,  pingwiny i inne gatunki zwierząt przypływają tu na kilka miesięcy w roku w swojej wędrówce po oceanach. Wszystkie te zwierzęta można tutaj podziwiać z bliska w ich naturalnym środowisku. Dla mnie ta krótka wizyta była wspaniałą inspiracją fotograficzną. Nie czuję się fotografem przyrody, ale co robić kiedy widzi sie tak piękne widoki. Pierwsze zdjęcie w skali 1-5, jest dla mnie 4+, tzn. że jestem całkiem zadowolony. Więcej o tym miejscu i naszym pobycie napisała poniżej Edytka, serdecznie zapraszam.

Puerto Piramides i Peninsula Valdes

W naszej podróży, szybciej niż przewidywaliśmy dotarliśmy do Patagonii. W drodze z Buenos Aires do Ushuai zatrzymaliśmy się na kilka dni przy półwyspie Peninsula Valdes – jednej z najwspanialszych ostoi wciąż jeszcze dzikiej przyrody Ameryki Południowej – tak piszą w przewodnikach – i z tym zgadzam się w stu procentach. (więcej…)

Słów kilka o San Antonio

Pojechaliśmy tam na dzień, zostaliśmy trzy. To miasteczko żyje własnym życiem.
Do San Antonio dotarliśmy wczesnym popołudniem. Wysiedliśmy z autobusu na maleńkiej stacji, wiatr zawiewał wszechobecny piasek, słońce paliło, kobieta z dzieckiem siedziała na pobliskiej ławeczce, mężczyzna ze stacji głośno zachęcał do kupna lodów i zimnych napoi, poza tym cisza. (więcej…)

San Antonio de Areco

PARILLA- czyli grillowanie po argentyńsku

Psy na ulicach San Antonio to temat na dużą historię. Bardzo towarzyskie, mające w zwyczaju towarzyszyć miejscowym i przyjezdnym podczas spacerów.

Yerba mate jest w Argentynie napojem numer jeden. Tutaj na zdjęciu automat z gorącą wodą do zalewania yerby.

Kosz na śmieci

Czerwony beret gaucho

San Antonio de Areco

Wczoraj wyrwaliśmy się z Buenos Aires do centrum kultury Gaucho w Argentynie małej wioski San Antonio de Areco. Jest gorąco. (więcej…)

O tym jak zobaczyłam Buenos

Chwilami mam wrażenie, że ludzie tutaj próbują każdą możliwą przestrzeń zamknąć w czterech ścianach i dachu, a czasem tylko ścianach lub tylko w dachu. Jeśli nie jest to ulica, chodnik lub park, zwykle jest to jakaś przestrzeń mieszkalna. (więcej…)

Perdona, Nessecito monetas, Tiene usted?

Perdona, Nessecito monedas, tiene usted?
Hablo po hiszpańsku, że potrzebuje monet „No“ słyszę w kiosku, „No“ słyszę w supermarcado, „no“ od człowieka na ulicy.  Szaleństwo monet, czyli jak i po co nam monety w Buenos Aires? (więcej…)

Uu, wylądowaliśmy. Już po pierwszej nocy w Buenos Aires. Wkrótce napiszemy więcej. Tymczasem idziemy szukać hotelu i podbijać miasto..

pl_PLPL