23 lutego, 2009
Ja miałam dość, ale wszyscy w kolo bawili się wyśmienicie. Tysiące widzów na ławeczkach wzdłuż ulic, na krzesełkach wystawionych przed domy, w oknach okolicznych zabudować, w cieniu straganów i straganików, a połowa z nich uzbrojona – w baloniki z wodą, w różnego kalibru pistolety na wodę, w butle z pianką. Woda lała się niemal bez przerwy, strumieniami większymi i mniejszymi, silniejszymi i ledwie tryskającymi, rozpryskiwała się na głowach, plecach, butach pozostawiając po sobie mały kolorowy flak rozerwanego balona, a do tego piana biała – gęsta, czasem nawet pachnąca – na twarzach, głowach, w oczach, na dłoniach, plecach, wszędzie. (więcej…)