zdjecie

Scenka boliwijska nr 2

Przystanek autobusowy na trasie Uyuni – Potosi (Boliwia). Kilka autobusów, wielu podróżnych. Chwila wydechu w sześciogodzinnej drodze. (więcej…)

El Tio i Kopalnia San Jose (Oruro)

Nasze drogi ostatnio często wiodą w stronę kopalni. Kontynent Ameryki Południowej pomimo wielosetletniej, bardzo intensywnej eksploatacji wciąż karmi nienasyconą populację ludzką bogactwem minerałów. Daje złoto, srebro, miedź, cynk i wiele innych cennych pierwiastków. Po spektakularnym obrazie największej na świecie kopalni odkrywkowej w Chuquicamata jaki oglądaliśmy w pobliżu miasta Calama (Chile) zmieniliśmy klimat zagłębiając się w mroczne, wilgotne pełne kurzu i wilgoci korytarze kopalni San Jose w Oruro (Boliwia). (więcej…)

Cerro Torre i Fitz Roy

Wciaz jestesmy w El Chalten. Utknelismy w tej malej miejscowosci, ktora jest baza wypadowa na Cerro Torre. Autobusy odjezdzaja stad co drugi dzien. NIestety obecnie jest szczyt sezonu i na jeden nie bylo juz miejsca. Jedziemy jutro w nocy do Perito Moreno (miejscowosc, nie mylic z lodowcem, ktroy juz zobaczylismy). W El Chalten planujemy jeszcze jeden maly trek, aby zobaczyc Cerro i Fitz z jednego punktu widokowego chociaz to tez pewne nie jest bo  strasznie sie chmurzy i wieje. Widoki znikome. Dzisiaj albo jutro Edytka wklei swoj tekst z opisem wrazen ostatnich dni. Zapraszam

 

 

Cerro Fitz Roy

Przed nami kolejne dni w gorach. Tym razem Cerro Torre i Fitz Roy. Jesli ktos pamieta tytul fimu Herzoga o tych gorach to prosze mi przypomniec. Internet kosztuje tutaj 12 pln za godzine ( zdaje sie ze sa lacza satelitarne) wiec zmykamy w gory.  Jest troche niezlych fot do wklejenie, ale na to niestesty nie ma czasu. Do zobaczenie za trzy dni.

7 dni w Torres Del Paine

Nie powiem, że było łatwo. Dla nas – nie wprawnych piechurów górskich – to był nie lada wysiłek. Miałam chwile załamania. Nie raz zrzucałam mój plecak na ziemię w duchu klnąc każdy dodatkowy metr, który dzielił nas od kolejnego miejsca postoju na małe nie sycące „co nieco”, od kolejnego campingu i od końca tej wyprawy. Nawet przez chwilę jednak nie wątpiłam, że warto. To, co oglądaliśmy przez ostatni tydzień było piękne, urzekające, wspaniałe. Z perspektywy ciepłego pokoju, z poziomu wygodnego łóżka, wymęczonych stóp wygodnie opartych na poduszce czuję dziś tylko satysfakcję. (więcej…)

Torres del Paine (Circuit!!!)

To bylo cos!!! 7 dni wedrowki, ponad 100 kilometrow w nogach!!!, bajkowe widoki , bole stop, spanie w namiocie, kapiele w gorskich strumieniach, kilka ujec z ktorych jestem naprawde zadowolony.

Wczoraj wrocilismy z treku w Parku Narodowym Torres del Paine.  Tydzien temu pisalem ze spodziewam sie czegos wyjatkowego i faktycznie porownujac to do innych gor jakie widzialem a widzialem ich juz calkiem sporo, Torres del Paine jest prawdzwym fenomenem. W ciagu  kilku dni marszu widzilesmy niesamowite formacje gorskie, lodowcowe jeziora ktorych koloru nie przekaze zadne zdjecie, lodowce ciagnace sie po horyzont, spalone lasy, niebo i chmury. I do tego kazdy dzien podobny: zmeczenie i zachwyt nad otaczajaca przyroda. Dawno z taka czestotliwoscia nie mowilem wow!! wlasnie dla takich chwil sie podrozuje !!

(więcej…)

pl_PLPL