Droga do Copacabany
Jesteśmy w Copacabanie. Karnawał się kończy, choć dające się słyszeć tu i tam dźwięki orkiestry, serpentyny, baloniki i inne ozdoby, które można znaleźć na każdym kroku jeszcze tego nie zapowiadają.
Jesteśmy w Copacabanie. Karnawał się kończy, choć dające się słyszeć tu i tam dźwięki orkiestry, serpentyny, baloniki i inne ozdoby, które można znaleźć na każdym kroku jeszcze tego nie zapowiadają.
Ja miałam dość, ale wszyscy w kolo bawili się wyśmienicie. Tysiące widzów na ławeczkach wzdłuż ulic, na krzesełkach wystawionych przed domy, w oknach okolicznych zabudować, w cieniu straganów i straganików, a połowa z nich uzbrojona – w baloniki z wodą, w różnego kalibru pistolety na wodę, w butle z pianką. Woda lała się niemal bez przerwy, strumieniami większymi i mniejszymi, silniejszymi i ledwie tryskającymi, rozpryskiwała się na głowach, plecach, butach pozostawiając po sobie mały kolorowy flak rozerwanego balona, a do tego piana biała – gęsta, czasem nawet pachnąca – na twarzach, głowach, w oczach, na dłoniach, plecach, wszędzie. (więcej…)
![]()
Wczoraj byliśmy na największym karnawale w Boliwii !!! Do miasta zjechalo sie ponad 28 tysięcy tańcerzy , 10 tysięcy grajków i ponad 400 tysięcy gości. Ogromna fiesta!! Jest to drugi pod wzgledem wielkości po Rio karnawał w Ameryce Południowej.



















Na zdjeciach:
Flamingi, drzewo bablaste, drzewo ze skaly, kilka wulkanow i gor, zwierzat i my, aha i awaria naszego samochodu












Niesamowite jak bardzo Boliwia różni się od Argentyny i Chile, które poznawaliśmy ostatnie trzy miesiące. Jakby ktoś zmiksował tu współczesne zdobycze technologii z czasami odległej przeszłości. Tu Boliwijka w charakterystycznym stroju narodowym, z długimi czarnymi warkoczami spiętymi cudacznymi frędzlami czatuje w kafejce internetowej, kolorowe grupy ludzi pędzą wśród gór stada lam, a tuż obok najnowszy sprzęt buduje nowe drogi, tu kamienno – gliniana chałupka stoi obok kolonialnych, zdobnych, acz zniszczonych willi oraz wśród coraz wyższych, coraz bardziej betonowo – szklanych hoteli. (więcej…)
![]()
Autobus na trasie Iquique (Chile) – Oruro (Boliwia). Z do dziś niezrozumiałych da mnie przyczyn, autobus wyjeżdża z Iquique już o 21.00. Dojeżdża do granicy w połowie nocy i czeka.
Nasze drogi ostatnio często wiodą w stronę kopalni. Kontynent Ameryki Południowej pomimo wielosetletniej, bardzo intensywnej eksploatacji wciąż karmi nienasyconą populację ludzką bogactwem minerałów. Daje złoto, srebro, miedź, cynk i wiele innych cennych pierwiastków. Po spektakularnym obrazie największej na świecie kopalni odkrywkowej w Chuquicamata jaki oglądaliśmy w pobliżu miasta Calama (Chile) zmieniliśmy klimat zagłębiając się w mroczne, wilgotne pełne kurzu i wilgoci korytarze kopalni San Jose w Oruro (Boliwia). (więcej…)
Po nocnej przeprawie autobusem wyladowalismy w Uyini. Takim autobusem jeszcze nie jechalem, zawieszenie ponad metr nad ziemia, 300 km w 9 godzin po wybojach pustyni. Ostra jazda..
Uyini jest to miesjcowosc , z ktorej zaczyna sie 4 dniowa podroz jeepem przez pustynie. Jest to jeden z topikow naszej podrozy. Jutro rano wyjezdzamy nie bedzie wiec nas przez najblizsze dni na necie..
Jak zawsze zapraszamy na portal rzeczpospolitej gdzie pojawiaja sie nasze teksty, ostatni o Torres del Paine.
W koncu jestesmy w Boliwii. Ten kraj niczym nie przypomina Chile ani Argentyny, w koncu czuc egzotyke. Nareszcie lapie lepsze kadry fotograficzne na ulicy. Wierzcie mi jest co fotografowac tylko ludzie malo przystepni.. wiekszosc niestety odmawia i trzeba strzelac z reki.. Z powodu bezpieczenstwa wracam na canon 20d i staly obiektyw 24 mm , tez wyglada na duzy aparat ale mniej sie rzuca w oczy w porownaniu z 5d obiekywem zoom. NIestety Boliwia jest wciaz uwazana za kraj niebezpieczny i pelen kradziezy ulicznych.. Pierwsze dni sa bardzo przyjemne, ludzie super, jedzenie – kurczak i frytki na kazdym rogu, ciezko znalezc cos innego..








Do lat 60 tych Humberstone bylo stolica saletry w chile. W wyniku spadku zapotrzebowania na ten surowiec koplalnie zostaly zmuszone zamknac swoje zaklady. Od tego czasu miasto sie wyludnialo, aby w 1990 kompletnie zamknac swoje bramy. W latach 90 zostale wpisane na liste dziedzictwa Unesco.




