fotografia

Iqique

Dzisiaj w Glosie Koszalin nasz artykul o Chiloe, zapraszam

San Pedro de Atakama – gorący kontakt z pustynią

Susza. Słońce wysusza tu wszystko. Spala skały, glebę, rośliny i skórę rdzennych mieszkańców tej ziemi. Choć właściwie wszystko to już strawiło, przekształciło, dostosowało poprzez wieki. Teraz spala nas – turystów -niewinnych przejadaczy uciułanego grosza. Nasze nosy, twarze, ramiona żarzą się z daleka czerwienią poparzonej skóry, nasze usta pękają, włosy jaśnieją. Słońce nas przystosowuje. Tu w San Pedro de Atakama po raz pierwszy w Ameryce Południowej doświadczamy pustyni, jej blasku i jej cienia, ale właściwie to o ten blask chodzi. (więcej…)

Santiago i parę kroków przed

Chiloe opuściliśmy bez żalu. Ciekawie było, ale nie pojechaliśmy tam mieszkać. Czas zdaje się pędzić coraz szybciej, a dzięki opowieściom ludzi, których spotykamy, miejsc które chcielibyśmy zobaczyć przybywa. Dziś ostatni dzień jesteśmy w Santiago, po drodze odwiedziliśmy Pukon i Park Narodowy Huerquehue. (więcej…)

Raúl

Nasz gospodarz i nasz amigo, winowajca kilku moich bólów głowy i kilku chwil śmiechu do łez. Człowiek niesamowicie hojny, choć można, by rzec – lekko zwariowany.

(więcej…)

Cerro Torre i Fitz Roy

Wciaz jestesmy w El Chalten. Utknelismy w tej malej miejscowosci, ktora jest baza wypadowa na Cerro Torre. Autobusy odjezdzaja stad co drugi dzien. NIestety obecnie jest szczyt sezonu i na jeden nie bylo juz miejsca. Jedziemy jutro w nocy do Perito Moreno (miejscowosc, nie mylic z lodowcem, ktroy juz zobaczylismy). W El Chalten planujemy jeszcze jeden maly trek, aby zobaczyc Cerro i Fitz z jednego punktu widokowego chociaz to tez pewne nie jest bo  strasznie sie chmurzy i wieje. Widoki znikome. Dzisiaj albo jutro Edytka wklei swoj tekst z opisem wrazen ostatnich dni. Zapraszam

 

 

Cerro Fitz Roy

Przed nami kolejne dni w gorach. Tym razem Cerro Torre i Fitz Roy. Jesli ktos pamieta tytul fimu Herzoga o tych gorach to prosze mi przypomniec. Internet kosztuje tutaj 12 pln za godzine ( zdaje sie ze sa lacza satelitarne) wiec zmykamy w gory.  Jest troche niezlych fot do wklejenie, ale na to niestesty nie ma czasu. Do zobaczenie za trzy dni.

7 dni w Torres Del Paine

Nie powiem, że było łatwo. Dla nas – nie wprawnych piechurów górskich – to był nie lada wysiłek. Miałam chwile załamania. Nie raz zrzucałam mój plecak na ziemię w duchu klnąc każdy dodatkowy metr, który dzielił nas od kolejnego miejsca postoju na małe nie sycące „co nieco”, od kolejnego campingu i od końca tej wyprawy. Nawet przez chwilę jednak nie wątpiłam, że warto. To, co oglądaliśmy przez ostatni tydzień było piękne, urzekające, wspaniałe. Z perspektywy ciepłego pokoju, z poziomu wygodnego łóżka, wymęczonych stóp wygodnie opartych na poduszce czuję dziś tylko satysfakcję. (więcej…)

pl_PLPL