{"id":1341,"date":"2009-02-25T19:39:48","date_gmt":"2009-02-25T18:39:48","guid":{"rendered":"http:\/\/www.latynoameryka.pl\/?p=1341"},"modified":"2009-02-25T19:39:48","modified_gmt":"2009-02-25T18:39:48","slug":"droga_do_copacabany","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/droga_do_copacabany\/","title":{"rendered":"Droga do Copacabany"},"content":{"rendered":"<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft size-full wp-image-1342\" src=\"http:\/\/www.latynoameryka.pl\/wp-content\/uploads\/2009\/02\/logo-ediem-do-wpisu5.jpg\" alt=\"\" width=\"40\" height=\"22\" \/>Jeste\u015bmy w Copacabanie. Karnawa\u0142 si\u0119 ko\u0144czy, cho\u0107 daj\u0105ce si\u0119 s\u0142ysze\u0107 tu i tam d\u017awi\u0119ki orkiestry, serpentyny, baloniki i inne ozdoby, kt\u00f3re mo\u017cna znale\u017a\u0107 na ka\u017cdym kroku\u00a0 jeszcze tego nie zapowiadaj\u0105.<\/p>\n<p><!--more-->Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce karnawa\u0142 nas goni\u0142. Z Oruro wr\u00f3cili\u015bmy do Cochabamby, gdzie karnawa\u0142 dopiero w najbli\u017cszy weekend, ale ludzie ju\u017c nie mog\u0105c si\u0119 go doczeka\u0107 zalewaj\u0105 wszystkich wod\u0105 i\u00a0 upi\u0119kszaj\u0105 piank\u0105. Mo\u017ce to i mi\u0142e dla miejscowych, ale jako\u015b do ko\u0144ca nie mog\u0142am czerpa\u0107 z tej zabawy wielkiej przyjemno\u015bci. Zw\u0142aszcza, gdy napada\u0142a nas kilkunastoosobowa banda wyrostk\u00f3w uzbrojona po uszy, kto\u015b strzela\u0142 prosto z przeje\u017cd\u017caj\u0105cego obok auta albo autobusu, czy balony z wod\u0105 spada\u0142y na nasze g\u0142owy i plecy z poziomu dachu lub kt\u00f3rej\u015b kondygnacji wysokich tu i tam budynk\u00f3w . No mo\u017ce poza strza\u0142ami ma\u0142ych dzieci, z kalibru mniejszego ni\u017c dwa litry pod ci\u015bnieniem mniejszym ni\u017c spryskiwacze do mycia aut.<\/p>\n<p>Z Cochabamby pojechali\u015bmy do La Paz, w kt\u00f3rym sparali\u017cowana zabaw\u0105 komunikacja nie pozwoli\u0142a nam jeszcze tego samego dnia przejecha\u0107 do Copacabany. Zostali\u015bmy wi\u0119c na popo\u0142udnie i noc. Dzi\u0119ki temu obejrzeli\u015bmy troch\u0119 pochod\u00f3w karnawa\u0142owych grup &#8211; tutaj jakby bardziej na luzie, z wi\u0119ksz\u0105 swobod\u0105. Woda i pianka zn\u00f3w by\u0142y wsz\u0119dzie. Od razu zapobiegawczo sprawili\u015bmy sobie foliowe p\u0142aszcze, ale c\u00f3\u017c z tego jak rozbawiona gawied\u017a celowa\u0142a w twarze i biedne nieos\u0142oni\u0119te st\u00f3pki (tak, nie ma to jak piana w oczach, uszach i ustach). Tu jednak ju\u017c zacz\u0119\u0142am si\u0119 nieco przyzwyczaja\u0107, wi\u0119cej \u015bmia\u0107 ze szcz\u0119\u015bciem unikni\u0119tych cios\u00f3w, czy nawet niekiedy zadanych.<\/p>\n<p>Wczoraj w ko\u0144cu wyl\u0105dowali\u015bmy w Copacabanie. Jako\u015b dojechali\u015bmy, cho\u0107 wiele tego nie zapowiada\u0142o. Standardowo z dworca wyjechali\u015bmy z ponad p\u00f3\u0142godzinnym op\u00f3\u017anieniem, dopiero, gdy kierowca zape\u0142ni\u0142 wszystkie wolne miejsca.\u00a0 P\u00f3\u017aniej, naszym autobusem (kt\u00f3ry chyba ju\u017c nie powinien w og\u00f3le je\u017adzi\u0107, a co dopiero przewozi\u0107 pasa\u017cer\u00f3w) z pr\u0119dko\u015bci\u0105 ursusa na polu ziemniak\u00f3w w czasie wykopk\u00f3w b\u0142\u0105kali\u015bmy si\u0119 po La Paz, bo kierowca szuka\u0142 warsztatu, gdzie naprawiliby mu jaki\u015b problem z autem, chyba z tylnym ko\u0142em. Jeszcze p\u00f3\u017aniej trafili\u015bmy w nieomal \u201eindyjskie\u201d (jak to okre\u015bli\u0142 Wojtek) korki, aby w ko\u0144cu po przesz\u0142o dw\u00f3ch godzinach wyjecha\u0107 z La Paz na drog\u0119 do Copacabany.<\/p>\n<p>Dojechali\u015bmy, cho\u0107 raz byli\u015bmy bliscy wypadku, gdy na pi\u0119knej g\u00f3rskiej drodze, gdzie ogromna przepa\u015b\u0107 dzieli\u0142a nas od jeziora Titicaca w dole, nasz kierowca, \u015bcigaj\u0105c si\u0119 z innym autobusem tej samej kompanii, co raz mijaj\u0105c si\u0119 na zakr\u0119cie, do tego na drodze z g\u00f3rki, przy widoczno\u015bci na oko\u0142o 100 m do przodu (dla ogl\u0105dania widok\u00f3w zaj\u0119li\u015bmy z Wojtkiem miejsca na samym przedzie), mia\u0142 problem z wyhamowaniem, gdy drugiemu autobusowi p\u0119k\u0142a nagle opona i gwa\u0142townie hamowa\u0142, a z naprzeciwka akurat jecha\u0142 terenowy pick-up. Pomimo wszystko, co mi si\u0119 jednak nasuwa\u0142o g\u0142owy na my\u015bl o naszym kierowcy \u2013 mia\u0142 refleks facet. Po kr\u00f3tkiej wiec przerwie, gdy pomaga\u0142 koledze zmieni\u0107 ko\u0142o, w otoczeniu wspania\u0142ych widok\u00f3w na jezioro Titicaca i pobliskie wzg\u00f3rza, pojechali\u015bmy dalej. Ju\u017c spokojnie i bezpiecznie.<\/p>\n<p>W Copacabanie za\u015b \u2013 karnawa\u0142. Ostatni dzie\u0144, ku czci Pachamamy (Inkaska Matka Ziemi). Wsz\u0119dzie serpentyny, d\u017awi\u0119ki gry orkiestry i zapach piwa. Nie wiem bowiem do ko\u0144ca, z czego wynika ta tradycja, ale tak jak g\u00f3rnicy pierwszy \u0142yk piwa wylewaj\u0105 dla niej, tak w ten ostatni dzie\u0144 karnawa\u0142u wszystko co wa\u017cne oblewa si\u0119 piwem \u2013 sklepy, domy, budki ze s\u0142odyczami, ustrojone \u015blubnie auta, koleg\u0119 obok, psa \u2013 wszystko. Piwo leje si\u0119 strumieniami do garde\u0142 i na ziemi\u0119 dla Pachamamy. Popatrzyli\u015bmy wi\u0119c, pos\u0142uchali\u015bmy, pojedli\u015bmy (jeszcze raz mog\u0119 rzec \u2013 uwielbiam boliwijskie jedzenie, dobrze \u017ce czasem mnie uk\u0142ad pokarmowy m\u0119czy \u2013 nie nazw\u0119 tego dosadniej, bo wr\u00f3ci\u0142abym do kraju jak po wakacjach w USA).<\/p>\n<p>Zwiedzanie okolic za\u015b zostawili\u015bmy sobie na dzi\u015b. Mo\u017ce wi\u0119c przy nast\u0119pnej okazji pom\u0119cz\u0119 nieco przyrod\u0119 i krajobrazy, bo zapowiada si\u0119 pi\u0119knie cho\u0107 nieco ch\u0142odno.<\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jeste\u015bmy w Copacabanie. Karnawa\u0142 si\u0119 ko\u0144czy, cho\u0107 daj\u0105ce si\u0119 s\u0142ysze\u0107 tu i tam d\u017awi\u0119ki orkiestry, serpentyny, baloniki i inne ozdoby, kt\u00f3re mo\u017cna znale\u017a\u0107 na ka\u017cdym kroku\u00a0 jeszcze tego nie zapowiadaj\u0105.<\/p>","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[159],"tags":[154,194,195,200,201],"class_list":["post-1341","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-boliwia","tag-oruro","tag-cochabamba","tag-karnawal","tag-boliwijskie-autobusy","tag-copacabana"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1341","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1341"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1341\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1341"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1341"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wojtekwojcik.com\/en\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1341"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}