edyta

Cordillera De Los Frailes i mała przygoda

Jeszcze nie wiem jak wygląda najbardziej niebezpieczna droga świata, która łączy La Paz z Coroico, ale tę, którą jechaliśmy wczorajszego popołudnia polecam wszystkim spragnionym mocnych wrażeń. Nasza droga łączyła miejscowość Potolo z Sucre.
Środek transportu – wystarczy autobus, ale równie popularna – zwłaszcza wśród miejscowych jest ciężarówka (tego też spróbowaliśmy, ale po kolei). Miejsce – polecam przy oknie od strony przepaści lub na boku naczepy ciężarówki również od strony przepaści. Pora roku – nie znam innych, ale ten czas teraźniejszy myślę, że jest odpowiedni – lejąca się ze zboczy woda malowniczo podmywa i wymywa fragmenty drogi urozmaicając podróż.

(więcej…)

Scenka boliwijska nr 3

Co robią? – rzucają balonikami z wodą, strzelają z pistoletów wodnych, pryskają jakimiś bliżej nie określonymi piankami. Kto to robi? – od najmłodszych do tych w sile wieku, przeważająca większość mieści się jednak w skali od podstawówki do liceum. Po co to robią? – dla zabawy, dla ogólnej radości, aby poderwać płeć przeciwną.

(więcej…)

Chłód Potosi

Potosi przyjęło nas chłodem i deszczem. Na ulicach mokro, deszczowo, chłodno, wydawało się, że było zimniej niż było. W hostelu sucho, ale temperatura niższa niż na ulicach. Miasto, tłumy ludzi i masy samochodów przeciskających się między ludźmi w hałasie klaksonów w gwarze głośniejszych i bardziej cichych wymian zdań. (więcej…)

San Pedro de Atakama – gorący kontakt z pustynią

Susza. Słońce wysusza tu wszystko. Spala skały, glebę, rośliny i skórę rdzennych mieszkańców tej ziemi. Choć właściwie wszystko to już strawiło, przekształciło, dostosowało poprzez wieki. Teraz spala nas – turystów -niewinnych przejadaczy uciułanego grosza. Nasze nosy, twarze, ramiona żarzą się z daleka czerwienią poparzonej skóry, nasze usta pękają, włosy jaśnieją. Słońce nas przystosowuje. Tu w San Pedro de Atakama po raz pierwszy w Ameryce Południowej doświadczamy pustyni, jej blasku i jej cienia, ale właściwie to o ten blask chodzi. (więcej…)

Santiago i parę kroków przed

Chiloe opuściliśmy bez żalu. Ciekawie było, ale nie pojechaliśmy tam mieszkać. Czas zdaje się pędzić coraz szybciej, a dzięki opowieściom ludzi, których spotykamy, miejsc które chcielibyśmy zobaczyć przybywa. Dziś ostatni dzień jesteśmy w Santiago, po drodze odwiedziliśmy Pukon i Park Narodowy Huerquehue. (więcej…)

Od Świąt do Chiloe

Święta, święta i po świętach i po sylwestrze i po pierwszych dniach nowego roku, który zmienił tylko tyle, że inaczej zapisuje się datę. Przemieściliśmy się nieco w tym czasie, były parki, miasteczka i miasta, ludzie, zabawa i taniec. (więcej…)

Święta, święta …..

Nowy Rok już postawił ostatnie kroki, już żyją w nas nowe, żywe wspomnienia sylwestrowej fiesty, lecz zanim zbiorę sie w sobie i napiszę słów kilka na ten temat, dziś jeszcze na chwilę wrócę do Świąt Bożego Narodzenia, naszego pobytu w Perito Moreno, do Raúla, Sergia, Estubana, Glena, do pierożków i do baraniny. (więcej…)

Raúl

Nasz gospodarz i nasz amigo, winowajca kilku moich bólów głowy i kilku chwil śmiechu do łez. Człowiek niesamowicie hojny, choć można, by rzec – lekko zwariowany.

(więcej…)

Łapki

Do Perito Moreno przyjechaliśmy zobaczyć starożytne malowidła w Cueva de las Manos (Jaskinia Rąk). Zobaczyliśmy je. Poza tym wędrowaliśmy przepięknym kanionem, zabłądziliśmy na pustyni ponad nim, odnaleźliśmy drogę, ale jakimś cudem ponad siedemdziesiąt kilometrów od miejsca w którym chcieliśmy się znaleźć, w końcu jednak szczęśliwie wróciliśmy na nasz camping u lekko zwariowanego Raula. (więcej…)

Laguna Toro i noc w grzmocie nawałnicy

Z okazji przedłużonego pobytu w El Chalten zafundowaliśmy sobie dwudniowy trek, który kolorowo wypełnił nam czas oczekiwania na najbliższy autobus do Perito Moreno. Chcieliśmy jeszcze raz zobaczyć szczyty Cerro Torre, Fitz Roy i ich towarzyszy. Tym razem z nieco innej perspektywy, tym razem wszystkie obok siebie. (więcej…)

pl_PLPL