edyta moczulska

Długa droga do domu

Wróciliśmy!!!
Siedzę w wygodnym fotelu, z głośniczków sączy się przyjemna nocna muzyka, przede mną wielki monitor, a na klawiaturze polskie znaki. Wystukuję z nich ostatnie opowieści z tamtego kontynentu. Zaniedbałam to nieco. Tysiące kilometrów przepłynęliśmy, przejechaliśmy i przelecieliśmy w tym czasie. Postaram się za szeroko nie rozpisać … (więcej…)

Przypadki peruwiańskie nr 2

Rzecz dzieje się w jednym z portów nadamazońskiego Iquitos. My już wygodnie leżakujemy w hamakach lub spacerujemy po pokładzie, a pasażerów przybywa. Każdy z nowo przybyłych zanim wejdzie na pokład doświadcza szczególnego powitania portowej nagonki. Wygląda to mniej więcej tak… (więcej…)

Przypadki peruwiańskie nr 1

To było jakieś dzikie szaleństwo. To co się działo w busie z Chivay do Cobanaconde. Myślałam, że przeżyłam już wszystkie możliwe rodzaje autobusowych przepychanek dojeżdżając przez cztery lata do liceum podlaskim PKS, że największe wrażenia związane z pakowaniem, dopychaniem, pchaniem ludzi do autobusów, mam za sobą. To co zobaczyłam i przeżyłam tam, przebija wszystko.
(więcej…)

Cordillera De Los Frailes i mała przygoda

Jeszcze nie wiem jak wygląda najbardziej niebezpieczna droga świata, która łączy La Paz z Coroico, ale tę, którą jechaliśmy wczorajszego popołudnia polecam wszystkim spragnionym mocnych wrażeń. Nasza droga łączyła miejscowość Potolo z Sucre.
Środek transportu – wystarczy autobus, ale równie popularna – zwłaszcza wśród miejscowych jest ciężarówka (tego też spróbowaliśmy, ale po kolei). Miejsce – polecam przy oknie od strony przepaści lub na boku naczepy ciężarówki również od strony przepaści. Pora roku – nie znam innych, ale ten czas teraźniejszy myślę, że jest odpowiedni – lejąca się ze zboczy woda malowniczo podmywa i wymywa fragmenty drogi urozmaicając podróż.

(więcej…)

Scenka boliwijska nr 3

Co robią? – rzucają balonikami z wodą, strzelają z pistoletów wodnych, pryskają jakimiś bliżej nie określonymi piankami. Kto to robi? – od najmłodszych do tych w sile wieku, przeważająca większość mieści się jednak w skali od podstawówki do liceum. Po co to robią? – dla zabawy, dla ogólnej radości, aby poderwać płeć przeciwną.

(więcej…)

Chłód Potosi

Potosi przyjęło nas chłodem i deszczem. Na ulicach mokro, deszczowo, chłodno, wydawało się, że było zimniej niż było. W hostelu sucho, ale temperatura niższa niż na ulicach. Miasto, tłumy ludzi i masy samochodów przeciskających się między ludźmi w hałasie klaksonów w gwarze głośniejszych i bardziej cichych wymian zdań. (więcej…)

Wyprawa na Salar de Uyini, dzien 1 i 2

Na zdjeciach

Pustynia soli- Salar de Uyini, wulkan Temuco, Mumia z czasow preinkow, liscie koki, wyspa Inquasi (wyspa ryby) i zachod i wschod slonca na Salar. Pelny tekst wkrotce

Pierwsze spotkanie z Boliwią

Niesamowite jak bardzo Boliwia różni się od Argentyny i Chile, które poznawaliśmy ostatnie trzy miesiące. Jakby ktoś zmiksował tu współczesne zdobycze technologii z czasami odległej przeszłości. Tu Boliwijka w charakterystycznym stroju narodowym, z długimi czarnymi warkoczami spiętymi cudacznymi frędzlami czatuje w kafejce internetowej, kolorowe grupy ludzi pędzą wśród gór stada lam, a tuż obok najnowszy sprzęt buduje nowe drogi, tu kamienno – gliniana chałupka stoi obok kolonialnych, zdobnych, acz zniszczonych willi oraz wśród coraz wyższych, coraz bardziej betonowo – szklanych hoteli. (więcej…)

Scenka boliwijska nr 1

Autobus na trasie Iquique (Chile) – Oruro (Boliwia). Z do dziś niezrozumiałych da mnie przyczyn, autobus wyjeżdża z Iquique już o 21.00. Dojeżdża do granicy w połowie nocy i czeka.

(więcej…)

El Tio i Kopalnia San Jose (Oruro)

Nasze drogi ostatnio często wiodą w stronę kopalni. Kontynent Ameryki Południowej pomimo wielosetletniej, bardzo intensywnej eksploatacji wciąż karmi nienasyconą populację ludzką bogactwem minerałów. Daje złoto, srebro, miedź, cynk i wiele innych cennych pierwiastków. Po spektakularnym obrazie największej na świecie kopalni odkrywkowej w Chuquicamata jaki oglądaliśmy w pobliżu miasta Calama (Chile) zmieniliśmy klimat zagłębiając się w mroczne, wilgotne pełne kurzu i wilgoci korytarze kopalni San Jose w Oruro (Boliwia). (więcej…)

Salar de Uyini

Po nocnej przeprawie autobusem wyladowalismy w Uyini. Takim autobusem jeszcze nie jechalem, zawieszenie ponad metr nad ziemia, 300 km w 9 godzin po wybojach pustyni. Ostra jazda..

Uyini jest to miesjcowosc , z ktorej zaczyna sie 4 dniowa podroz jeepem przez pustynie. Jest to jeden z topikow naszej podrozy. Jutro rano wyjezdzamy nie bedzie wiec nas przez najblizsze dni na necie..

Jak zawsze zapraszamy na portal rzeczpospolitej gdzie pojawiaja sie nasze teksty, ostatni o Torres del Paine.

pl_PLPL