Kochi (Kerala – południowe Indie)
piątek, Luty 5th, 2010 | 1 Komentarz »Dzisiaj troszkę aspołeczny dzień..



widzicie to co ja ? ci indyjski chłopcy.. tyle czułości w ich przyjaźni…


Dzisiaj troszkę aspołeczny dzień..



widzicie to co ja ? ci indyjski chłopcy.. tyle czułości w ich przyjaźni…


Wracalem wlasnie z Panjim (stolicy Goa) do miasteczka Candolim kiedy z autobusu zobaczylem piekne zarysy, sylwetki ludzi zbierajacych owoce morza tuz po odplywie.. Czasem warto wysiąść z jadącego autobusu, kiedy widzi się coś pięknego…

Dla Edi
Myslalem o Tobie kiedy robilem to zdjecie..




Zmierzam na południe , na samo południe w strone Karali. 36h w pociągu za mną. Teraz krótka przerwa na Goa i następne 20 h. Z Delhi to 3000 km.. Długa droga… ale lubie te indyjskie pociagi..
Na Goa jestem po raz drugi. Tym razem nie przyciagaja mnie ani plaze pelne emerytow z Europy, ani masywne Koscioly pozostawione przez portugalskich kolonizatorow. Tym razem szwedam sie po lokalnych marketach, patrze na prace zwyklych ludzi i chlone atmosfere jakby troszke z zaplecza..


Market w Panjim tuz przed zamknieciem. To zdjecie lubie szczegolnie, wbrem pozorom bardzo duzo sie na nim dzieje.. I jest tam jakies ukryte cialo pod Pania ktora spi..



Chwile potym jak zrobilem to zdjecie, sprzedawca w czerwonej koszulce zawolal mnie abym podszedl cos zobaczyc. Kiedy zajrzalem do wnetrza jego stoiska na pierwszy rzut oka niby nic. Potem uslyszalem smiech jego pracownikow ktorzy pokazali mi na ziemi wlasnie poderznietego barana, umierajacego w spazmach we wlasnej krwi..


Droga do mojego motelu ..



Chand Ram mój indyjski przyjaciel, przeglądając jakie zdjęcia robię, podsumował to tak: only poor people and weddings.. (tj: tylko śluby i biedni ludzie)…
Na slubie w Indiach jestem juz po trzeci. Jest to kolejny slub aranzowany przez rodzicow. Pewnie zwrociliscie uwage na wyraz twarzy narzeczonych. to ze sie nie znaja jest czescia indyjskiej tradycji. W slubie najwazniejszy jest zwiazek dwoch rodzin. Jak to sie mowi: Milosc przyjdzie po slubie..












Pewnie wygląda to dziwnie, że blog o Indiach jest na stronie poświęconej Ameryce Łacińskiej. Niestety mam pewne problemy techniczne. Więc, jeszcze dłuższą lub krótszą chwilę, będzie trzeba poczekać na nowego bloga.
Dziś już troszkę za długo przed kompem.. Pierwsze o czym chce napisać to coś o Chaosie..
(Zaczynam odczuwać duży afekt do obiektywu 35mm…)




Dziwne zdjecie, rzecz sie dzieje na glownym dworcu w New Delhi, tuz przy wejsciu do biura rezerwacji biletow dla obcokrajowcow.. Na dole ludzie sprawdzajacy pociagi na tablicy informacyjnej








