Cuzco i Machu Picchu za nami. Do kompa zbytnio nie ciągnie więc wrzucam 2 foty jako przedsmak, jak będzie jakiś spokojny dzień będę uzupełniał…

Szybki opis sytuacji:  czas mija szybko, pogoda ogólnie dobra, czasem pada.. dziś byliśmy w Pisaq, chodziliśmy po górach, szukaliśmy kwiatków ziemniaka, jedliśmy świnkę morską na obiad.. a na kolacje zjedliśmy 2 kilo regionalncyh  ziemniaków z jajkiem.. pozytywny dzień..
za chwile ruszamy do Puno, nocnym busem, więc jutro o tej porze będziemy nad jeziorem Titicaca na wyspie Taquile…

Plaza de Armas in Cuzco

a tutaj pani na markecie w Cuzco przyrządza nam pyszny soczek z mango i papay

Lima przywitała nas piękną pogodą. Za oknem +25 -30 stopni. Zatrzymaliśmy się bardzo blisko wybrzeża w modnym hostelu w dzielnicy Baranco. Pierwszy dzień to aklimatyzacja i delikatny spacerek nad ocean zakończony kolacją na ławce  w parku z widokiem na zachód słońca.

bardzo popularny pies w Peru – perro peruano

Madryt przywitał nas 5 stopniami zimna i  lekką mgiełką. 10 godzin jakie mieliśmy czekając na lot do Limy dobrze wykorzystaliśmy. Najpierw był  stadion legenda:  betonowy Santiago Bernabeu, potem poprowadziliśmy demonstracje contra cięć w służbie zdrowia,   zjedliśmy pyszne bagietki z klasyczną hiszpańską szynką, trafiliśmy na słynne Mercado San Miguel na którym nasze kubki smakowe zwariowały…

Po 35 godzinach od wyjazdu z Koszalina  w końcu wylądowaliśmy w Limie. W ciągu dnia 25 stopni, miła bryza znad morza i ogólnie jest przepięknie i spokojnie..

Czytaj dalej

Na zdjęciu poniżej zachód słońca na Salar de Uyuni w Boliwii. Salar czyli pustynie soli zostawiamy sobie na koniec naszej podróży a więc za około 3 tygodnie od dziś. To zdjęcie zrobiłem na wyprawie z Edi w 2009 roku. Wtedy salar był suchy jak pieprz oprócz jego granic (na zdjęciu) , teraz w porze deszczowej stanowi największe naturalne lustro na święcie, rozwinięcie tego tematu już za jakiś czas na blogu. A przedsmak poniżej.

Do wylotu już tylko 3 dni…