No i udało się, pierwsza foto-ekspedycja za mną. Tym razem wystąpiłem w roli przewodnika po świecie fotografii podróżniczej i podróży z plecakiem po Japonii. Na piękne jesienne dni wziąłem pod swoje skrzydła Krzysztofa, osobę która zawsze marzyła o wyjeździe do Japonii, podróży z plecakiem po egzotycznych krajach i robieniu niesamowitych zdjęć. Jak prawdziwi plecakowy schodziliśmy Tokio, Kioto, Nare i Hiroszimę szukając piękna tradycji w ultranowoczesnym społeczeństwie, łowiąc piękne fotograficzne obrazy  i zgłębiając techniki fotoreportażu w podróży. Oczywiście w międzyczasie jedliśmy najświeższe sushi na świecie, degustowaliśmy pyszne sake, a po wielogodzinnych marszach odpoczywaliśmy w gorących źródłach japońskich onsenów. Pięknie było !!

Obecnie jestem w trakcie przygotowań bardziej komercyjnej wersji tego wyjazdu. Zainteresowane osoby proszę o kontakt mailowy lub telefoniczny.

(gościnnie tekst i zdjęcia:  Krzysztof Korolewicz)

W każdej podróży najważniejsze dla mnie doznania to smak i zapach nowo poznawanych potraw. Od dziecka każdy wyjazd wiąże się dla mnie z podróżą po smakach. Kanapki , które robiła Mama i zapach świeżego pieczywa, jajek, ogórków małosolnych wymieszany razem w torbie z prowiantem , a po przybyciu do Babci wszelkie smaki prawdziwej wiejskiej kuchni i jeżeli ,,świat lat dziecinnych jest święty i czysty jak pierwsze kochanie ‘’ i należy tylko do nas , to zawsze wraz ze smakami dzieciństwa. Nawiązałem do Mickiewicza , ponieważ sprawa jest godna Wieszcza. Świat smaków jest równie ważny i intymny jak inne sfery naszego życia . Dziecko potrafi się naprawdę cieszyć, a zarazem postrzegać emocjonalnie każdy zapamiętany smak. Jest on również nowy, dlatego tak wspaniały. Do pełnego zachwytu smakiem potrzebny jest nam też (!) głód. Najlepsze smakołyki zjadane z pełnym żołądkiem nie przyniosą takich doznań jak wiejski chleb z masłem i solą przed posiłkiem(czasem najlepsza jest ciabatta podana z masłem jako czekadło np. we wrocławskiej La Scali)

Kuchnia japońska była dla mnie wielkim znakiem zapytania chociaż jakieś wyobrażenie o niej miałem już w głowie , ale zobaczyć na własne oczy i spróbować część tej nieprzebranej, różnorodnej i przebogatej oferty kulinarnej to prawdziwy slalom gigant. Trudno opisać to co się widzi, a nie wiadomo do czego to może służyć i jak to jeść, ale z pomocą zdjęć postaram się zaledwie przybliżyć Czytelnikom na co mogą liczyć w kulinarnej podróży po Japonii.

To co uderzyło mnie na początku to ogromna oferta restauracji , barów, straganów i drobnych punktów gastronomicznych w prawie każdym sklepie spożywczym. Gotowane jajko w kartoniku na  szybkie śniadanie.

Pyszne kanapki ryżowe o wielu smakach

Do tego wspaniała obsługa ; szybko , grzecznie i bardzo sprawnie. Potrawy były zawsze świeże ,gorące i przeważnie robione na oczach klientów.

Efektem, tej pracy jest słynna potrawa: okonomiyaki  z okolic Hiroshimy. Całość jest podana na stoliku z podgrzewana blachą co pozwala wolno jeść niestygnące danie.

Czytaj dalej

Targ rybny Tsukiji w Tokio to podobno najwięjszy targ rybny na świecie. Każdego dnia o godzinie 5 zaczyna się słynna aukcja świeżych tuńczyków. Każdego dnia sprzedaje się na tym targu  ponad 400 rodzajów ryb i owoców morza: od małych sardynek do 300-kilogramowych tuńczyków, od taniego planktonu do kawioru. Świeże tuńczyki jako niezbędny składnik prawdziwego sushi stanowią cel numer 1

Niestety na samą aukcję nie można wejść. Bramy strzegą ochroniarze, którzy odpędzają nachalnych turystów. Po godzinie 6 robi się bardziej luźno i można ukradkiem zajrzeć do hal tuż po aukcji. Na tym zdjęciu tuńczyki z naklejonymi etykietami kto i za ile kupił. Tuńczyki są gotowe, aby ruszyć w drogę do suszarni w najbliższe i najdalsze miejsca na świecie..

Podobno najświeższe sushi na świecie serwowane jest właśnie na obrzeżach targu rybnego Tsukiji. My spożyliśmy je o 7 rano, po dwugodzinnych łowach na rybne obrazy ..  to się nazywa śniadanie..

Czytaj dalej