Cytat z przewodnika Lonely Planet o Ilo :”IlO is the ugly departmental port”  dalsze info jest o tym,  że nic tam nie ma, ale mimo to Ilo należy do jednych z ulubionych miejsc plażowych Peruwiańczyków. Skutek zamieszczenia takiej informacji przez najbardziej wpływowy przewodnik na świecie jest prosty. Jeśli odwiedzisz Ilo możesz być pewien, że będziesz tam jedynym turystą z zachodu. W Ilo spędziliśmy prawie 3 dni. Oprócz szwendania się po niezbyt ciekawym mieście (to fakt) nasz czas i uwage zajęła konsumpcja lokalnych potraw Peru. Dzień zaczynaliśmy od tuny po naszemu opuncja figowa, panie sprzedają je wożąc w taczkach, zabawny widok. Drugie śniadanie to  ceviche (narodowe danie Peru, surowa ryba marynowana w soku z limonek, chili i jeszcze coś, podawana ze słodkim ziemniakiem, prażoną kukurydzą i zupą rybną). W okolicach obiadu ruszaliśmy na targ rybny, mieszczący się tuż obok portu, tam kupowaliśmy śmiesznie tanią rybę i szliśmy to knajpki, aby kolejna pani przygotowała nam kolejne boskie danie. Wieczorem na kolacje oczywiście rybka bis..

Pelikany w porcie w Ilo, widok po który warto tu przyjechać

Perigo, najtańsza i najpopularniejsza ryba na rynku, idealna na ceviche..

Tuna – opuncja figowa w taczkach

Targ rybny

Ceviche przygotowuje się w michach i z michy się podaje, mało apetycznie to wygląda, ale smak boski..

W ostatni dzień w Limie trafiliśmy na koncert Tierra Sur. Wokalista obchodził 20 albo 30 rok na scenie, piękna czysta energia a dla nas wspaniały  deser na koniec całego wyjazdu

link do muzyki: tutaj