Do Machu Picchu dojechaliśmy luksusowym pociągiem Vistadome, podróż była przyjemna i mogliśmy podziwiać wspaniałą trasę kolejową pnącą się przez doliny wzdłuż rzeki Urubamba. Podróż trwa ok 3 godzin, jest bardzo luksusowa łącznie z obiadkiem składającym się sałatki z Quinua (rodzaj kaszy, b. polecam- do kupienia w PL) ziemniaczka i nieodłącznej InkaColi.  Podróż powrotna to już wersja ekonomiczna i autobus ze stacji kolejowej hydroelektryka. Czas przejazdu ok 10 godzin, cena 1/4 pociągu.
Machu Picchu przywitało nas deszczem i mgłami. Byliśmy jednymi z pierwszych turystów. Ok 6 30 tuż po wschodzie słońca byliśmy już na górze. Pierwsze co zobaczyliśmy to kilka ruin i góry zasnute mgłą i lekkim deszczem. Jak dla mnie magiczny widok, wśród mgieł i przewalających się chmur od czasu do czasu pojawiała się znana z każdej widokówki Wayna Pichu. Nie tracąc czasu ruszyliśmy na jej szczyt. Po godzinie stromego marszu mogliśmy podziwiać widok na kamienne miasto Inków. Ku radości Krzysztofa na szczycie Wayna Pichu ok 2500m npm rosła jakaś pierwotna forma solanum czyli ziemniaka. Ze skalnego zbocza przebijała się roślina z charakterystycznymi kwiatami ziemniaka. (osobny wpis Krzysztofa o ziemniakach w przygotowaniu – niedługo na blogu).  Po zejściu z góry całe miasto przepełniało słońce i napływający wciąż turyści.  Zrobiliśmy kilka zdjęć pocztówek i na dół w dalszą drogę.

a ta ma to na codzień..

tuż przed wejściem do Machu..

2 thoughts on “Machu Picchu

  1. ale wiecie co chłopaki? na tym “przed wejściem na Muchu..” wyglądacie jak klony… żeby tylko żony Was porozpoznawały po powrocie 😉
    poza tym piękne widoki – niezapomniane ..

  2. no, apetyt mi się wyostrza…zdjęć nie zrobię lepszych, ale oczy napasę tak jak Wy…mam nadzieję:) Tequillę wpisuję do notatnika
    musze zobaczyć tych facetów z drutami , hi, hi trzymajcie się,
    pozdrawiam
    Jagoda