Jeśli ktoś by mnie się spytał o najpiękniejszy dzień w życiu,  długo bym się nie zastanawiał. Przyjęcie na świat własnego dziecka, jego pierwszy krzyk i mrugniecie okiem, to są chwile.. A cała reszta jeszcze przed Nami..

If someone ask me about best day of my life, I wouldn’t consider for long. To see how your son is coming to birth, to feel his first breath, listen first scream  and to see first blink of his eyes.. this is it ! And the rest in front of Us…

Piękne ma rumieńce prawda ….

więcej fotografii małego Jeremiego po naciśnięciu “czytaj dalej”

7 thoughts on “Jeremi – 08.02.2011 – 4750 gr

  1. No to gratuluję drogiemu koledze! 🙂 Najważniejszy, że zdrowiutki i nawet duży 😀
    Teraz koniec z wypadami na koniec świata – wstawać w nocy i pomagać proszę 😛
    pozdrowienia i jeszcze raz gratulacje.

  2. To magiczne patrzeć na syna swojego przyjaciela, co się z nim wypiło miliony herbat i kaw! Ha ha! Jest w tym coś niezwykłego. Wojtas cieszę się razem z Wami. Niedługo się zobaczym…we czwórkę!

  3. Gratuluje.
    znam to uczucie…najpiekniejsze chwile…i macie racje…od teraz bedzie juz tylko piekniej.
    pozdrawiam i samego zdrowka zycze.
    jacek imiołek

  4. dużo zdrowia i radości Wam z całego serca życzę! ogromne gratulacje… pozdrawiam mocno Justyna Waraczyńska-Varma