<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Psy indyjskich miast turystycznych</title>
	<atom:link href="http://www.wojtekwojcik.com/2010/03/psy-indyjskich-miast-turystycznych/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wojtekwojcik.com/2010/03/psy-indyjskich-miast-turystycznych/</link>
	<description>Blog fotograficzny poświęcony moim podróżom i fotografii ślubnej oraz reklamowej. Na stronie opisy wypraw do Azji, Australii, Ameryki Południowej oraz mojej działalności w Polsce. Moja oferta jako fotografa obejmuje fotoreportaż,  zdjęcia reklamowe i  fotografie ślubne. Jako fotograf pracuję na terenie Koszalina, Poznania, Słupska, Kołobrzegu. Obecnie mieszkam w Suchym Lesie pod Poznaniem.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 03 Dec 2011 21:14:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Olga kozawazji</title>
		<link>http://www.wojtekwojcik.com/2010/03/psy-indyjskich-miast-turystycznych/comment-page-1/#comment-741</link>
		<dc:creator>Olga kozawazji</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 22:18:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtekwojcik.com/?p=4364#comment-741</guid>
		<description>nie zapomnę dwóch akcji z psami w Indiach. 
1. Varkala Beach o 3 w nocy, wyszliśmy ze spóźnionego parę godzin pociągu, tuktuk zawiózł nas na nie tę co chcieliśmy stronę siedliska, więc nocą szliśmy ponad godzinę, aż w końcu od gromadzących się i nawołujących po okolicy psów wybawił nas wracający z pracy do domu taksówkarz. jednak wyrzucił nas nie nad samym klifem gdzie zmierzaliśmy, a kilka uliczek wcześniej. nigdy nie zapomnę błyskawicznego podskoku adrenaliny gdy kątem oka zobaczyłam biegnące na nas, wyszczerzone, skoncentrowane na ataku psy, gdy przed nami była tylko ciemna ulica, błoto i noc. plecaki straciły wagę, a nogi leciały. dobiegliśmy jakimś szalonym pędem do oświetlonego domku, po czym zorientowaliśmy się że psów nie ma. UFFFF! to było jak darowanie życia... w końcu trafiliśmy do bambusowych chatek parę metrów dalej (niespodziewany happy end.)
2. Bodhgaya, gdzie idący za mną pies najwyraźniej był tak głodny, że moja łydka skojarzyła się z ciepłym świeżym kąskiem do capnięcia. na szczęście ekspresowo poprosiłam o pomoc blisko idącego Hindusa, który wystarczy że się schylił ku ziemi, udając że bierze kamień. proste i skuteczne, prawda?

wnioski: lepiej unikać. lepiej nie włóczyć się nocą samemu gdy psy nawołują. lepiej zawsze mieć przy sobie rozkładaną parasolkę (w sytuacji 1 to nas wybawiło we wstępnej fazie psiej ofensywy). lepiej udawać że podnosisz kamień i rzucasz w psa. lepiej pokazać że się jest pewnym siebie. 

Edytko, Twoje pisanie ewidentnie wzbudza we mnie wspomnienia. dziękuję. :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>nie zapomnę dwóch akcji z psami w Indiach.<br />
1. Varkala Beach o 3 w nocy, wyszliśmy ze spóźnionego parę godzin pociągu, tuktuk zawiózł nas na nie tę co chcieliśmy stronę siedliska, więc nocą szliśmy ponad godzinę, aż w końcu od gromadzących się i nawołujących po okolicy psów wybawił nas wracający z pracy do domu taksówkarz. jednak wyrzucił nas nie nad samym klifem gdzie zmierzaliśmy, a kilka uliczek wcześniej. nigdy nie zapomnę błyskawicznego podskoku adrenaliny gdy kątem oka zobaczyłam biegnące na nas, wyszczerzone, skoncentrowane na ataku psy, gdy przed nami była tylko ciemna ulica, błoto i noc. plecaki straciły wagę, a nogi leciały. dobiegliśmy jakimś szalonym pędem do oświetlonego domku, po czym zorientowaliśmy się że psów nie ma. UFFFF! to było jak darowanie życia&#8230; w końcu trafiliśmy do bambusowych chatek parę metrów dalej (niespodziewany happy end.)<br />
2. Bodhgaya, gdzie idący za mną pies najwyraźniej był tak głodny, że moja łydka skojarzyła się z ciepłym świeżym kąskiem do capnięcia. na szczęście ekspresowo poprosiłam o pomoc blisko idącego Hindusa, który wystarczy że się schylił ku ziemi, udając że bierze kamień. proste i skuteczne, prawda?</p>
<p>wnioski: lepiej unikać. lepiej nie włóczyć się nocą samemu gdy psy nawołują. lepiej zawsze mieć przy sobie rozkładaną parasolkę (w sytuacji 1 to nas wybawiło we wstępnej fazie psiej ofensywy). lepiej udawać że podnosisz kamień i rzucasz w psa. lepiej pokazać że się jest pewnym siebie. </p>
<p>Edytko, Twoje pisanie ewidentnie wzbudza we mnie wspomnienia. dziękuję. <img src='http://www.wojtekwojcik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

