W świątyni Kali, a właściwie pod świątynią, jednym z najznamienitszych zabytków Kalkuty zwanym Kali Ghat.
Jeden z tutejszych „wolontariuszy” oprowadził nas po kompleksie i w ekspresowym tempie z błogim uśmiechem wszystko rozumiejącego idioty, z wymawianym jeszcze szybciej niż chodził „szanti, szanti” odprawił modły za pomyślność nas i naszych rodzin i dzieci i pewnie nawet prawnuków. Na koniec wręczył nam zeszycik gdzie obok innych obcych nazwisk, przy których stały liczby z co najmniej trzema zerami Wojtek dopisał nasze 20. Wolontariusz się podziwił, pobiadolił, puścił nas wolno i pewnie dopisał do naszej cyfry dwa zera, dla kolejnych, którzy przyszli po nas.

My zaś wróciliśmy do świątyni gdzie tłum przewalał się z kwiatami, monetami, banknotami, modłami. Gdzie też się przewaliliśmy z innymi i ze wszystkim oglądając czarowne oczy bogini Kali.

Buty zostawiliśmy przed świątynią, bo kazał nam jakiś stary, całkiem dostojny Pan, który nasączył nam jeszcze ręce jakąś brudną wodą. Wyszliśmy z budynku, a tam gdzie zostawiliśmy nasze obuwie było o jedną parę mniej – moją parę.

W momencie, kiedy się zorientowałam, sama byłam jak Kali. Gorący asfalt, pod stopami, ja nad brudem miejskiej uliczki, wśród kolorowych straganów nieustającego odpustu, przede mną cel – kupić coś, co osłoni moje rozmiękłe miejskim życiem, obolałe stópki, za mną … hmm… cierpliwy Wojtek bezskutecznie próbujący pomóc.

Przeszło mi dopiero nad szklaneczką dobrego gorącego czaju. Kupiłam klapki – męskie, bo rozmiary damskie kończyły się mniej więcej na długości połowy mojej pięty. Gagatka oczywiście nie dorwałam. Wokół nikt się nie dziwił, tylko ze współczuciem kiwali głowami.

Zasada – nawet jeśli każą ściągnąć Ci buty przed jakąś świątynią, budynkiem, bóstwem, czy innym cudem – buty zdejmij, ale zabierz je ze sobą.
Najzabawniejsze, że to takie oczywiste…

3 thoughts on “a dziś ukradli mi klapki…

  1. Hej Edytka, daj znać jaki rozmiar, to prześlemy pocztą lotniczą 😉 Oby mniej takich “niespodzianek”. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Lolo 😉

  2. zawsze sądziłam, że mistycyzm hinduizmu polega na ODNALEZIENIU W SOBIE ASPEKTU BOSKIEGO jednego z Bożków 😉 Edi – odniosłaś mistyczny sukces, gratuluję! Ciekawe jaką emanację przyjął wtedy Wojtek? 😉

  3. Edytko – niczym Cejrowski “Boso przez świat”. 🙂 A pomyśleć o Niemcach gdy wychodzą przed dom a tam auta brak, bo Polacy już tam byli.. 🙂 🙂