2 thoughts on “Chiloe, ciag dalszy

  1. Czesc i czolem,

    No Wojtku, myślałam, że nic nie jest w stanie przebić portugalskich impresji, a już w szczególności “panienek z okienek” ( to takie moje własnonazwanie) Mona Lizy i Matki Boskiej, ale jednak można jeszcze lepiej….Gratuluję!:-)
    Mam nadzieję, że podróż wam się jeszcze nie przejadła, bo nic nie piszecie…ja właśnie wróciłam z Sumatry i pomijając fakt, że chyba przywiozłam ze sobą raka płuc, to było pięknie i kolorowo!!Orangutan, chyba ten sam co na twoich zdjęciach, nadal tam jest i atakuje czarne plastikowe torby,hahaha..

    Teraz w “betonowej dzungli”pozostają tylko wasze opowieści różnej treści, więc nie opuszczajcie się za długo, bo usychamy z ciekawości!
    Pozdrowienia z ziemi piekielnej słońcem spalonej!

  2. A….i jeszcze bystre pragmatyczne oko przyuważyło zniknięcie sekcji “hostele”!!To była dobra sekcja…