Wczoraj wyrwaliśmy się z Buenos Aires do centrum kultury Gaucho w Argentynie małej wioski San Antonio de Areco. Jest gorąco. Pierwsze co mi się nasuwa do głowy to, to że jest gorąco. Pomiędzy godziną 13 a 17 miasto zamiera, sklepy są zamknięte, na ulicach żywego ducha. Słońce jest w zenicie, temperatura dochodzi do 40 stopni. Przed i po godzinach sjesty jest niewiele lepiej więc życie toczy się dla nas innym trybem.

Miejsce to słynie przede wszystkim z Gaucho (argentyńskich kowboy), najlepszych koni na świecie (pastwiska graniczą z miastem), wyrobów ze srebra i wyrobów jeżdzieckich. Bedziemy tu jeszcze kilka dni, więc mam nadzieję rozwinąć któryś z tematów..

0 thoughts on “San Antonio de Areco

  1. Hej, w Koszalinie deszczowo i coraz zimniej więc Wam można tylko pozazdrościć tego ciepła choć nadmiaru niekoniecznie 😉
    Twoje zdjęcia Wojtku zawsze cieszą moje oczy. Mam nadzieję, że mimo tego upału wrażeń macie dużo. Dzielcie się z nami nimi jak najczęściej. Wówczas poczujemy się tak, jakbyśmy byli tam z Wami.

    Serdeczne pozdrowienia 😉

  2. żeby nie było, że o Tobie zapomniałam jak tylko wyjechaliście.
    Śledzę na bieżąco i zazdroszczę 🙂 buziaki