Następny etap mojej podróży zaczynam od Australii. Mija powoli tydzień jak opuściłem Brisbane. Jak dotychczas pojechałem do Surfers Paradise odwiedzić moją japońską znajomą Yoko i do Byron Bay, miejsce które chodziło po mnie od miesięcy. Oba miejsca są nad oceanem, oba słyną z cudownych plaż i warunków do uprawiania serfingu. Surfers Paradise to wielkie miasto, z wieżowcami położonymi tuż nad oceanem, jedno z najszybciej rozwijających się centrów biznesu w północno-wschodniej Australii. Byron Bay, to mieścina słynąca z klimatów hippisowskich, skupiająca tysiące plecakowców (czułem się jakbym był Niemczech). W obu miejscach próbowałem serfingu. Skotłowało mnie strasznie, na desce nie stanąłem, ostatecznie pływałem na body-board. W Byron udało mi się zobaczyć delfiny, które podpływały tuż pod czekających na falę serferów, skupiały się w grupach, łapały falę naśladując serferów, wyskakiwały w powietrze, niesamowite wrażenie.

Modern Art Gallery, Brisbane

Aboriginal Art

Majaczące w oddali wieżowce Surfers Paradise

Byron Bay

Yoko

Yoko and Chisoto (See U In Japan Girls..)

Paweł and me