2006 Laos no . Comments

Od tygodnia jestem w Laosie. Jak już pisałem długo czekałem na ten moment.  Czasem brakuje  mi słów, aby opisać jak życie potrafi być piękne, lekkie i nieprzewidywalne. Laos przywitał mnie nową znajomością  Maline. Niemka , blondynka, o niesamowitych nogach, czegoś takiego jak żyje jeszcze nie widziałem.  Dzięki jej obecności miniony tydzień to  esencja znośnej lekkości bytu. W końcu też zrozumiałem coś o blondynkach. Blondynki nie są głupie jak to  się potocznie uważa, ale po prostu proste,  w ich prostocie leży potęga i wielka głębia.  Jak to powiedział Osho: “it is easy to be difficult, it is difficult to be easy”.  O Blondynce, tej niemieckiej  pisze już w czasie przeszłym bo właśnie ją odprowadziłem na autobus do Wietnamu. Tak to już jest w podróży, że  trzeba wysysać  z ludzi esencje, nie ma wiele czasu, bowiem  rozstanie nadchodzi szybko. Jak to podsumował   ks.Twardy „kochajmy ludzi bo tak szybko odchodzą, a ci co odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o Miłości czy ta ostania pierwsza czy   pierwsza ostatnią”.

Zaczynam się poważnie uzależniać od Podróży.  Powoli dochodzi do mnie  slogan, który umieściłem na nagłówku strony  poprzedniej edycji,  „podróżowanie jest najlepszą szkołą życia”.( Miałem małe wątpliwości czy faktycznie tak jest, wciąż je mam, dlatego też  zmieniam tekst.)  Podróż jest wielką intensyfikacją , w drodze nie ma szarości,  wszystko jest wielkie, wszystko  jest bardziej dosłowne i bardziej przemijalne. Czas płynie w innym wymiarze,  wszystko się zmienia w nieprzewidywalnym kierunku. W podróży szczególnie  lubię moment, kiedy przychodzi czas  na decyzje, czas wyboru , w  którą iść stronę , w jakim   kierunku. Ten moment  to czas  potęgi Wolnej Woli. Od tego jednego momentu zależy co i  kogo spotkam na swojej drodze.  Są to momenty kiedy się bierze mapę i kreśli  palcem plan na najbliższe miesiące. Podniecające uczucie,  jakiś rodzaj wolności, niezależności od miejsca i czasu.