Myanmar

2006 Birma no . Comments

Od wczoraj jestem w Myanmarze (Birma). W końcu mały szok kulturowy. Rzeczy, które mnie urzekły podczas pierwszego spaceru: super zgrabne piękne kobiety, pary trzymające się za ręce, żółte arbuzy, tzw bowling czyli miseczkowanie o jedzenie (słowa begging: żebranie jest dla nich obrażliwe) przez setki mnichów na ulicach, ludzie którzy kulturowo ofiarowują jedzenie mnichom, w końcu ruch prawostronny na ulicach, niezwykła gościnność birmańczyków, którą na początku byłem tak skonfudowany, że nie wiedziałem o co chodzi, stare japońskie bryki, nowy rodzaj riksz, brak żebraków na ulicach, bidety w toaletach (mogę zapomnieć o indyjskiej lewej ręce). Na razie wgrywam nowe klimaty w ciało, wyczuwam ambience, poznaję mentalność ludzi, nie robię zdjęć; chłonnę.

Komunikacja utrudniona. Mój telefon nie wykrywa żadnego operatora. Z tego co słyszałem kafejki internetowe poza poza stolicą to rzadkość, więc nie wiem jak często będę auktualniać stronkę.

Myanmar od kilku lat otwiera się na turystykę, sporo turystów na ulicach szczególnie Niemców, Anglików, Włochów. Jest bezpiecznie.

Słowa do buddystów, może wasza sangha zainteresowana jest miszeczkami z lakhi, tutaj są bardzo tanie, może zrobimy jakiś deal, jeśli tak dajcie znak w ciągu dwóch tygodni.