Wszyscy czekaliśmy na 15 marca: dzień Holi. Holi czyli festiwal kolorów jest najbardziej zwariowanym świętem w Indiach. Holi spędziłem w Bhimtal. W ten dzień każdy jest dla siebie przyjacielem. Do wioski zszedłem z Asramu na 2 godzinny na spacer pomiędzy medytacjami i to całkowicie wystarczyło, aby moja twarz, włosy i koszula pokryte zostały kilkoma warstwami kolorów. W ciągu tych dwóch godzin przeszedłem może kilometr bowiem co chwila spotykałem grupkę ludzi, z którymi rytualnie wymieniałem się: “Happy Holi” i smarowaniem farbą. Nie obeszło się też bez kilku wizyt domowych i tańcu na dachu. Istne szaleństwo. Wiekszość mężczyzn od rana na bombce, oczywiście rum lub whisky.