2006 Indie no . Comments

Wczoraj Czand Ram zabrał mnie na Indyjskie wesele. Może zacznę od tego, że było to Arrenged Marriage, czyli wesele aranżowane. Była to jedna z najsmutniejszych ceremonii jakie w życiu widziałam. Czy możecie sobie wyobrazić, że panna młoda poznała swojego męża na weselu. Przecież mamy XXI wiek, a aranżowane małżeństwa w Indiach to norma. W większości publikowanych gazet znajdują się ogłoszenia matrymonialne. Kandydat, kandydatka podaje na początku, tzw. background społeczny czyli kaste i pochodzenie rodziny, następnie posag jaki może wnieść do związku oraz oczywiście jakie wymagania musi spełniać druga połowa. W Indiach mówi się, że małżeństwa te rzadziej kończą się rozwodem niż małżeństwa z Miłości. Powód może być prosty, zawarcie takiego związku jest dosłownie biznesem zawieranym między dwoma rodzinami. Każda z rodzin szczególnie ta od strony panny młodej musi wnieść ogromne aktywa do związku często jest to samochód, dom, motor. Można sobie wyobrazić pod jaką presją są ci młodzi ludzie. Wszystko pieczętowane jest ceremonią ognia, którą prowadzi kapłan Bramin, podczas której młoda para okrąża siedem razy ogień. Ślub w którym miałem przyjemność uczestniczyć zaczął się po 21, sama ceremonia około 24. Całość zakończyła się po 1 w nocy.

Jak zwykle w takich sytuacjach przyjąłem rolę aktywnego obserwatora czyli fotoreportera. Przed weselem poszedłem do fryzjera, założyłem najlepsze szmaty jakie posiadam i na weselu mylili mnie z Beckhamem. Jak to mój fryzjer określił zrobimy ci funky style. Efekt piorunujący.

Fotografia daje niesamowite możliwości obserwacji , łatwiej chłonąć sytuację. Wizjer aparatu budzi zmysły, to trochę jak polowanie, ale czy możliwe jest polowanie bez strzelby? To pytanie czy możliwe jest utrzymywanie takiej czujności i koncentracji w życiu codziennym bez aparatu. Buddysta zen powiedziałby – i o to właśnie chodzi.

Mówi się, że Indie to biedny kraj. Czand Ram zawsze mnie poprawia, to nie Indie są biedne, ale ludzie. Jak się pojedzie na obrzeża miasta, powstaje tam setki nowych budowli. Jeżdżąc po Delhi, w każdej napotkanej dzielnicy znajdują się potężne centra handlowe a ceny wyższe niż w Polsce. Statystyki podają ze ponad 70% populacji żyje w ubóstwie (niecałe 2$ na dzień) Następne 20% to tak zwana klasa średnia, 5% to tzw. top end , czyli naprawdę bogaci ludzie.

Jak to sie mówi: chłopaki napierdalały na całego (jak patrzę na to zdjęcie dech mi zapiera, ta niesamowita siła wzroku..)

Chwila napięcia: pierwsze spotkanie

Ceremonia Ognia