2006 Indie no . Comments

Dwa miesiące minęły. Czas jak zwykle zaskakuje szybkością przemijania. Słucham właśnie jakiejś techniawy mieszając z hinduskim disco penjabi. Zdaje się, że gusta muzyczne mocno mi się ostatnio pozmieniały. Jutro ostatni dzień praktyk. Owocne te dwa miesiące były i minęły w poczuciu względnego bezpieczeństwa i stabilizacji. W ciele małe napięcie przed zbliżającą się niewiadomą. Teraz dopiero się zacznie… Co mi dał ten pobyt oprócz kilku umiejętności biurowych, to na pewno ponowną fascynację Indiami. Przed wyjazdem obawiałem się Indii pamiętając swoje zmęczenie jakie czułem pod koniec ostatniej wyprawy. Ten pobyt to jak uzupełnianie braków z poprzedniego wyjazdu. Poznawanie rzeczy, które świadomie były nieruszane w trakcie ostatniej podróży. To także pobyt w Delhi przez tak długi czas, poznawanie miasta od podszewki. Mam tu już swoje miejsca, swoich ludzi, restauracje, miejsca gdzie serwują najlepszy czai .. Delhi nieodzownie będzie mi się kojarzyć z parkiem Nehru i pierwszymi lekcjami Yogi z Chand Ramem.

Chand Ram podczas odpoczynku..

Pierwotny plan był taki, że marcu jadę do Aśramu Osho pod Rishikesh, jednak kilka dni temu wszystko się poprzewracało i zamiast na północ wyruszam na południe; do Bombaju konkretnie do miejscowości pod Bombajem Ganeshpuri. Tam znajduje się asram Sidha Yogi. Znów w moje życie wkroczył jak się ostatnio śmieje mój osobisty moderator życiowy Lilii ( Śle całusy…). Osoba przez i dzięki której czasem nawet bez fizycznej obecności tyle się zmieniło w moim życiu i tylu wartościowych ludzi poznałem.


Ostatni dzień w Ambasadzie

Ostatni tydzień to znów dzięki Chand Ramowi wizyty w nowych miejscach i poznawanie niezwykłych ludzi. Wspomnę może Sunila Dutt. Jest to artysta; malarz, który tworzy niesamowite obrazy. Człowiek o złotym sercu którego w miarę możliwości chciałbym promować. Zamieszczam odnośnik na stronie, na którym znajduje się kilka jego obrazów. Szukam galerii może w Poznaniu może w innym mieście, która by była zainteresowana współpracą. Może znacie kogoś…???? Cena obrazu 100$. Sam posiadam już dwa.


“Roots and wings” Sunil Dutt Mumgain 05

(Ten obraz jest moim ulubionym, którego zreszta stałem sie szczęśliwym posiadaczem. Kojarzy mi się z wędrowcem wschodu idącym po swoją perłę.. I to słońce w środku, które czuwa nad wędrowcem i białe ptaki … i syrena .. hmmm)

Wczoraj wraz z Chand Ramem pojechaliśmy do Haryany odwiedzić kilku jego znajomych i członków rodziny. Celem wyjazdu miało być pokazanie mi jak wygląda typowa wieś w Indiach. Jak to określił, to co widziałem widziało może 1% turystów odwiedzających Indie. Odwiedziliśmy m. in. Gurukul, tj. ashram szkołę, w której przebywało około 50 chłopaków. Gurukul oznacza miejsca gdzie uczy się sanskrytu i yogi edukując no właśnie kogo …przyszłych guru?. Chand nie potrafił mi odpowiedzieć co robią te chłopaki, które kończą tą szkołę. Na pewno są wykształceni w tradycyjny sposób. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć. Miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie niestety byliśmy tam może 20 minut i musieliśmy jechać dalej więc niestety tylko kilka ujęć a miejsce na fotoreportaż doskonałe.


Guru Gi czyli tutejszy nauczyciel yogi i sanskrytu